Wspomnień czar – Festyn Charytatywny Folwark Łupki

Mija właśnie miesiąc od festynu w Łupkach, zatem wychodząc na przeciw przysłowiu „lepiej późno, niż wcale” dzielimy się z Wami wrażeniami i zdjęciami z sierpniowej imprezy.

Czy zgodzicie się, że 8 sierpnia był najbardziej gorącym dniem tego roku? Śmiemy twierdzić, że w Łupkach na pewno. I nie chodzi tu tylko o panujące wtedy upały. Sobotnie popołudnie rozgrzała dodatkowo impreza, która odbyła się na naszym boisku wiejskim.

Wysoka temperatura, chwilowe problemy z prądem … to wszystko przestało mieć znaczenie w chwili, kiedy rozpoczął się nasz festyn. Cieszymy się, że byliście tam z nami. Jedni mówią, że było nas mało, inni zaś, że całkiem sporo. Tak naprawdę liczyło się zaś to, że ci którzy się tam zjawili mogli świetnie się bawić, chłodząc się przy okazji, bądź to kurtyną wodną, bądź to zimnymi napojami, które można było nabyć na terenie festynu, a wieczorem potańczyć przy rytmach skocznej muzyki.

Dzieci mogły miło spędzić czas na festynie podczas zabaw organizowanych przez Piską Spółdzielnię Socjalną DiaRoz, mogły również pomalować swoje twarze.

Dorośli mogli zaś stanąć w szranki o koronę Łupkowego Króla. Śmiałków czekały trzy konkurencje bardziej lub mniej związane z naszą wsią. Zaszczytny tytuł po raz pierwszy powędrował do Dawida Hellera, który wygrał m.in. z Burmistrzem, Przewodniczącym Rady Miejskiej i Panią Sołtys z Rostek. Musi jednak pamiętać, iż w przyszłym roku ktoś może odebrać mu ten tytuł.

Przez cały czas można było za niewielką opłatą kupić pyszne ciasta i inne kulinarne wyroby przygotowane przez mieszkańców naszej wsi, zaglądnąć do stoiska Muzeum Ziemi Piskiej, Nadleśnictwa Pisz, rękodzielników lub innych sprzedawców oferujących swoje towary.

Sielankowy nastrój próbowano co prawda zakłócić – najpierw czarownica, która rzuciła zły urok na festyn, a później zbój Rydelek, który połakomił się na jeden z pierników Matki Polki Pierniczącej. Jednak kat, który czuwał nad całą imprezą, szybko ujął złoczyńców i zakuł w dyby.

Tuż przed zabawą taneczną zgromadzeni widzowie mogli podziwiać występ grupy „Fire Factory”, która we wspaniały i artystyczny sposób produkowała ogniowe widowisko.

A wszystko to odbywało się w duchu akcji charytatywnej „Braterstwo serc”, której celem było zebranie jak najwięcej środków na rzecz chorych na mukowiscydozę braci Miłosków. Udało nam się zebrać podczas festynu ponad 5 tysięcy złotych, pochodzących z przeprowadzonych aukcji i sprzedanych swojskich potraw i napojów.

Mamy nadzieję, że i Wam tegoroczny festyn przypadł go gustu. Jeśli tak, podzielcie się swoją opinią. Jeśli coś Wam się nie podobało, także dajcie znać, tak abyśmy mogli razem zorganizować w przyszłym roku jeszcze lepszą imprezę.

 

SHARE IT: